Żeby w pracy było fajnie….

Marzy mi się praca gdzie ludzie nie tyle pracują, co świetnie się bawią. Gdzie stanowiska pracy są full wypas. Można przyjść kiedy się chce i robić sobie przerwy. Gdzie nikt nic nie musi, a pracuje się bo chce się coś fajnego stworzyć.

W ofertach dla kandydatów nie pisze się o możliwościach rozwoju i świetlanej karierze, bo rozwój to rzecz oczywista jak przerwa obiadowa, a karierę to się zrobiło jak się miało 17 lat.

Gdzie wysokość wynagrodzenia ustala się kumplem przy piwie i na drugi dzień już jest zmienione. Nie trzeba też marnować czasu na wypełnianie śmiesznych formularzy z celami rocznymi. Przechodzić szkoleń miękkich o mowie ciała która informatykowi jest tak potrzebna jak gitarzyście licencja pilota. ( ja z mowy ciała to znam tylko gest środkowym palcem, który przydaje się raz na 5 lat hehe )

Proszę się nie śmiać, ale są firmy gdzie jak się przyjdzie 2 minuty po 7-mej to się wielki raban robi, jakby się misja na marsa przez to opóźnić miała.